Idea "Nazwijmy ich po imieniu..."
NAZWIJMY ICH PO IMIENIU…
Idea widowiska, którego inspiracja jest wiersz Zbigniewa Herberta „Pan Cogito o potrzebie ścisłości”
Film jest częścią OGÓLNOEUROPEJSKIEGO widowiska multimedialnego.
Ogromne reflektory przeciwlotnicze ustawione na dziedzińcu wiezienia na Rakowieckiej, w WARSZAWIE i na placu Muzeum Powstania, odpalone są w niebo dokładnie o godzinie 21.30, godzinie śmierci rtm. Witolda Pileckiego, jednego z najodważniejszych bohaterów Europy. W Przestrzeni miasta powinien rozlec się:
Wielki, spotęgowany przez pogłos - DŹWIĘK WYSTRZAŁU
reflektory skrzyżują się nad miastem- symbolicznie łączymy się z miejscem śmierci bohatera.
Podobna sytuacja powinna mieć miejsce w LONDYNIE, miejscu śmierci Szmula Zygelbojma. Reflektor powinien stanąć przy grobie i w miejscu projekcji filmu oraz w miejscu symbolicznej, samobójczej śmierci.
Podobnie w SOFII, miejscu egzekucji i przy grobie Nikoly Petkowa.
Miejsca śmierci i miejsca grobów innych bohaterów, z LITWY, NIEMIEC, SZWECJI i RUMUNII są nieznane.
Chcielibyśmy, aby oglądając nasze wodowisko, widzowie postawili sobie, zasadnicze dzisiaj pytanie:
CZY NIGDY NIE POSTAWIMY ŚWIECZKI dla Hosenfelda
i Walenberga, nad przestrzeniami sowieckich lagrów i miejsc śmierci?
Kiedy reflektory - świece staną w MEMORIAŁACH ARMII CZERWONEJ, zwanych przez naiwnych grobami, w Katyniu, Miednoje i tysiącach miejsc gdzie nienazwani po imieniu najodważniejsi - czekają na swoich bliskich?
Bohaterka widowiska jest Joanna, dziś skrzypaczka z Bukaresztu, która dopiero w 1990 roku dowiedziała się jak nazywają się jej prawdziwi rodzice.
Securitate wystawiła jej akt urodzenia na nazwisko matki. Mogła być adoptowana, z nazwiskiem ojca byłoby to niemożliwe. Nikt nie miałby odwagi adoptować jej z nazwiskiem ojca Toma Arnăuţoiu, walczacego do 1958 roku, zamordowanego 18 lipca 1959, o godzinie 21.15.
Na powrót stała się córką rodziców po procesie, który trwał 3 lata, a wytoczyła go, gdy przybrani rodzice zmarli.
Projekcja filmu o nieznanych bohaterach, 25 maja, o 21.30, w godzinie śmierci Witolda Pileckiego, odbędzie się również w Wilnie, Berlinie, Goerlitz, Szczecinie, Lodzi, Zawierciu, Wrocławiu, Londynie. Do akcji włączają się ludzie z wielu miast europejskich. Wszystkich łączy jedna idea: chcą spojrzeć w twarz bohaterom, chcą …nazwać ich po imieniu.
Idea, zainspirowana przez Fundacje „Żołnierzy Wyklętych”, może zostać zrealizowana dzięki natychmiastowemu poparciu jej przez gen. Pawła Nasiłowskiego, Dyrektora Generalnego Służby Więziennej i dyrektora Zbigniewa Dudka z Narodowego Centrum Kultury, Dolnośląską Inicjatywę Historyczną oraz przez Biuro Zarządu Telewizji Polskiej. Plakaty powstały w Drukarni nr 1, dzięki zaangażowaniu dyrekcji Zakładu Karnego na Rakowieckiej. Dalej idee podchwycili pracownicy IPN w Szczecinie, polscy i niemieccy studenci w Berlinie, studentki w Londynie. Litewscy kierowcy specjalnie przywieźli, z Wilna, film Vytautasa Ladzbergisa o Juozasie Luksy. Dalej z dołączyli natychmiast: Uniwersytet Łódzki, Goerlitz, Urząd Miejski w Zawierciu.
Warszawski koncert odbył się dzięki dyrektorowi Janowi Oldakowskiemu który udostępnił nam Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie Lucjan Siwczyk ( Transcolor) zaoferował bezpłatne przygotowanie światła.
Być może, zanim dotrze do Państwa ten tekst, pojawia się nowe miasta i nowi ludzie, którzy chcą spojrzeć w twarz bohaterom, chcą …nazwać ich po imieniu.
Tadeusz Pawlicki
Fundacja „Żołnierzy Wyklętych”
Data wprowadzenia: 2009-05-27
|
|