Władze polskie a sprawa Katynia
Z dr. Ireneuszem Kamińskim, wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego, reprezentującym Rodziny Katyńskie przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, rozmawia Zenon Baranowski
Trybunał strasburski uznał skargę za zasadną i zgodził się na tryb przyspieszony...
- Trybunał podjął decyzję o zakomunikowaniu skargi Federacji Rosyjskiej, uznając, że nasze zarzuty nie są bezpodstawne. Jest to kluczowe sformułowanie. Jeżeli Trybunał uznałby, iż jest inaczej, to skarga zostałaby odrzucona i sprawa by się zakończyła. W tej chwili rozpoczyna się niejako właściwe postępowanie. Trybunał dał czas Federacji Rosyjskiej na udzielenie odpowiedzi na naszą skargę do 19 marca. Następnie my będziemy mieli też swój czas 8-tygodniowy na ustosunkowanie się do odpowiedzi rosyjskiej.
Te terminy wynikają z tzw. szybkiej ścieżki?
- Akurat szybka ścieżka nie ma wpływu na terminy procesowe, one są takie same w zwyczajnym trybie. Ale najistotniejsze jest, że wstępna analiza skargi i decyzja o zakomunikowaniu władzom rosyjskim miała miejsce kilka miesięcy po jej złożeniu...
A nie kilka lat...
- Właśnie. To zasadnicza różnica. Istotne jest to, że Trybunał w Strasburgu pyta Federację Rosyjską o pewne kwestie związane z najpoważniejszymi zarzutami, które podnosimy - naruszenie prawa do życia oraz nieludzkie, poniżające traktowanie krewnych ofiar.
To jest ten główny wątek konstrukcji prawnej skargi...
- Zarzutów jest więcej, ale te dwa są najpoważniejsze i wiążą się z najistotniejszymi postanowieniami konwencji - prawem do życia oraz zakazem poniżającego i nieludzkiego traktowania.
Polskie władze przyłączą się do skargi Rodzin Katyńskich, tak jak to zrobiły w przypadku pierwszego wniosku?
- Nie możemy tutaj niczego władzom polskim narzucać ani nawet sugerować. Jest to ich suwerenna decyzja. Nasza skarga została przedstawiona Federacji Rosyjskiej i poinformowaliśmy o tym władze polskie. W tej sytuacji mogą one, jeśli zechcą, przystąpić do postępowania jako strona trzecia. Na tę decyzję władze polskie mają czas do 19 marca.
Ma to znaczenie dla sprawy?
- Oczywiście, że tak. Jeżeli władze polskie przystąpiłyby do postępowania, to zapewne zwróciłyby uwagę na przebieg polskiego postępowania katyńskiego. Jakie były trudności związane z jego prowadzeniem w następstwie negatywnych decyzji rosyjskich, a więc brak dostępu do dokumentów, ich utajnienie, brak współpracy.
Państwa odpowiedź zostanie sformułowana jak najszybciej...
- Znając stanowisko drugiej strony, będziemy się sprawnie do niego ustosunkowywać.
Dziękuję za rozmowę.
żródło: "Nasz Dziennik" Sobota-Niedziela, 5-6 grudnia 2009, Nr 285 (3606)
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091205&typ=po&id=po42.txt
List Szymona Tolaka - reakcja na wywiad
Szymon Tolak,
Obywatel Rzeczypospolitej Polski
W wywiadzie udzielonym przez Pana "Naszemu Dziennikowi" (Sobota-Niedziela, 5-6 grudnia 2009, Nr 285 (3606)) przeczytałem następujący tekst:
"Polskie władze przyłączą się do skargi Rodzin Katyńskich, tak jak to zrobiły w przypadku pierwszego wniosku?
- Nie możemy tutaj niczego władzom polskim narzucać ani nawet sugerować. Jest to ich suwerenna decyzja. Nasza skarga została przedstawiona Federacji Rosyjskiej i poinformowaliśmy o tym władze polskie. W tej sytuacji mogą one, jeśli zechcą, przystąpić do postępowania jako strona trzecia. Na tę decyzję władze polskie mają czas do 19 marca. "
Nie rozumiem, wynikającego z tekstu, sposobu rozumowania prowadzącego do wniosku, że polscy obywatele nie mogą swoim władzom niczego narzucać, ani sugerować, ponieważ sa one suwerenne. W moim przekonaniu, w państwie, choćby tylko pretendującym do miana demokratycznego, tzw. "władze", czyli właściwie, urzędnicy państwowi (szeroko rozumiani, z włączeniem prezydenta państwa i premiera) powinni spełniać rolę slużebną w stosunku do obywateli państwa. Przez obywateli zostali oni do tej roli powołani i przed obywatelami, konsekwentnie, jako przed rzczywistymi suwerenami i, tym samym, dysponentami władzy, są oni odpowiedzialni za wypełnianie powierzonej im (na czas określony) roli, a właściwie obowiązku służenia, ochrony i obrony, nie siebie, ani jakiejś abstrakcyjnej „władzy”, ale swoich mocodawców - obywateli. Jest to rola przedstawiciela, reprezentanta i wykonawcy woli (wyrażonej w wiekszościowym głosowaniu) demokratycznego spoleczeństwa, a nie rola suwerena - jak sądzę. Jezeli nawet w, tzw. "demokratycznych", państwach rzeczywistość odbiega od tego – w moim przekonaniu - logicznego standardu, to nie ma żadnych przesłanek do podejmowania prób łamania praw logicznego myślenia. Wszystko inne jest ideologiczną, propagandową manipulacją, oszustwem, czyż nie tak?
Uprzejmie proszę o wyjaśnienie moich wątpliwości,
z poważaniem,
Szymon Tolak
P.S. Z całego serca gratuluję postępów w strasburskim trybunale. Mam nadzieję na finałowy sukces. Będzie to sukces Polaków w dziejach Praw Człowieka.
Boston, Mass., USA 7 grudnia 2009.
Data wprowadzenia: 2009-12-07
|
|